STYPENDIUM JĘZYKOWE WE FRANCJI

Listopad 2013r.

W ramach współpracy z francuskim liceum w Châlette-sur-Loing, Dyrekcja tej szkoły wraz z nauczycielami zaproponowała naszym uczniom udział w stypendium językowym we Francji. W nagrodę za bardzo dobre wyniki z języka francuskiego, uczennice: Joanna Bania z klasy IIa oraz Małgorzata Sitko z klasy IId wzięły udział w tym przedsięwzięciu i udały się do naszego bliźniaczego liceum na dwa tygodnie. Oto jak wspominają swój pobyt w kraju nad Sekwaną:

Wraz z dniem 8 listopada nadeszła długo przez nas wyczekiwana chwila: leciałyśmy do Francji na dwa tygodnie! Do samolotu zabrałyśmy wszystkie nasze nadzieje, plany, ale także lęki. Czy rówieśnicy będą przyjaźni? Czy  nas zaakceptują? I przede wszystkim - czy będziemy w stanie się z nimi porozumieć?

            Z lotniska Charles'a de Gaulle'a w Paryżu odebrała nas pani Céline Cadic, ucząca historii i geografii w tamtejszej szkole. Na początku nie było nam łatwo przełamać barierę językową, ale dzięki pomocy jej uroczych pociech, w następnych dniach poszło już z górki. Pozytywnym zaskoczeniem była dla nas obfita kolacja, na której nie zabrakło bagietek, czekolady i oczywiście wszędobylskiego sera - Camembert, czy pleśniowego. Ten ostatni jednak nie przypadł nam do gustu - za to małe serki topione przeznaczone dla najmłodszych już bardzo:)

            Po weekendzie miałyśmy po raz pierwszy iść do liceum w Châlette-sur-Loing. Okazało się, że nasze obawy były zupełnie bezpodstawne – uczniowie powitali nas ciepło, byli pomocni i wyrozumiali. Bardzo polubiłyśmy się zwłaszcza z Donyą, Vanessą i Emilie,
u których miałyśmy mieszkać przez następne dwa tygodnie.

            W dniu wolnym od szkoły pani Céline Cadic zabrała nas na wycieczkę do baśniowego zamku w Sully-sur-Loire – wędrując po tamtejszych komnatach mogłyśmy poczuć się jak księżniczki rodem z bajek Disney'a. Potem zwiedziłyśmy jeszcze Orlean, byłyśmy nad Loarą - no i oczywiście Paryż. Tam udałyśmy się z naszymi koleżankami. Przemierzyłyśmy Pola Elizejskie, aby móc dotrzeć do Łuku Triumfalnego. Miałyśmy również okazję zobaczyć Wieżę Eiffla, która opromieniła nas swym blaskiem, jak słońce w środku mroźnej zimy.

Następne dni były dość podobne – po ośmiu czy dziewięciu godzinach spędzonych
w szkolnej ławce, dudniły nam w głowach fazy rytmu serca i fragmenty z ,,Le Père Goriot" Balzaca. Wreszcie nadszedł piątek – dzień pożegnań. Ze wzruszeniem ściskałyśmy się z dziewczynami, wymieniając się adresami Skype'a. Po południu wsiadłyśmy do samochodu z dwoma nauczycielami tamtejszej szkoły. Gdy dojechaliśmy do Paryża czekała na nas jeszcze jedna niespodzianka – wybraliśmy się na nocny spacer uliczkami miasta miłości! Przemierzając drogi i mosty smakowałyśmy miasto wszystkimi zmysłami. Wtem, naszym oczom ukazał się jeden z cudów architektury francuskiej - Katedra Notce-Dame de Paris! Podświetlone wieże emanowały majestatem i pięknem. Nie sposób opisać kołatania serducha, gdy wchodziliśmy do środka! Gdy wróciliśmy do hotelu, w którym miałyśmy spędzić ostatnią noc, było już dobrze po północy. Mimo tego, że miałyśmy jutro bardzo wcześnie wyruszyć, nie od razu zasnęłyśmy. Z rozrzewnieniem wspominałyśmy spełniony sen o Francji.

Pobyt tam z pewnością przyniósł ze sobą wiele korzyści – przede wszystkim oswoiłyśmy się z językiem i tamtejszą kulturą.